Nowe spodnie Janiego… sobota, 13 lutego 2016

Okres, w którym przez kilka dni chora Oliwa z Oliwek mieszkała w Sałatkowym domu, był dość intensywny. Babcia przestawała mówić jedynie w dwóch okolicznościach: kiedy jadła lub spała. Z dnia na dzień odżywała przy tym w oczach i mimo, że oficjalnie się do tego nie przyzna, wizyta w Sałatkowym domu wychodziła jej na dobre. W poprawie samopoczucia pomogło jej coś jeszcze…

Temat „teściowa”, to temat rzeka. Temat „grecka teściowa”, to rwąca rzeka, często przeistaczająca się w wodospad Niagara. Każda kobieta, którą ten temat dotyczy, wie dobrze o czym w tym momencie pisze. Ale temat „greckiej teściowej” nie dotyczy jedynie kobiet z innych krajów. W równym stopniu dotyka również samych Greczynek.

Siedzącej na kanapie i przyglądającej się codziennemu życiu Oliwie z Oliwek, najwyraźniej wielką satysfakcję sprawiało wytykanie błędów synowej, czyli Fecie. Że obiad nieco nie na czas… Że mussaka ma za dużo beszamelu… Że zbyt często w mieszkaniu świeci się światło… Że szyby niedomyte… Że po co Janiemu długie włosy… Tak można wyliczyć w nieskończoność. Po każdym wprowadzającym zdaniu głównym, rozpoczynał się prezycyzyjny instruktaż, jak co dokładnie powinno być zrobione. I że: „(…) jak ja byłam nieco młodsza…!”, „(…) a w moim domu to…!”. Feta znosiła wszystko z sobie właściwą niewzruszoną dumą i godnością. Zapewne tłumaczyła sobie w środku, że babcia ma już swoje lata, więc w pewnych momentach trzeba przymrużyć oko. Zazwyczaj nic nie mówiła. W skrajnych sytuacjach, stojąc tyłem do babci, przewracała jedynie do góry oczy. Nadmienię tylko, że perfekcyjna pani domu przy Fecie wypadłaby na nieco niechlujną. W domu Fety zarówno majtki jak i skarpety są idealnie wyprasowane…

Jednak w pewnym momencie nawet i Feta pękła. Babcia bowiem zaczęła: „W swoim życiu popełniłam kilka błędów. Ale ty Feta…”. Oliwa z Oliwek nie dokończyła, bo Feta postanowiła wziąć ją na sposób.

-Wiesz mamo, a może mi pomożesz…?

-No pomogę! Przecież widzę, że sobie nie radzisz!

Chwilę później na niewielkim stoliczku, przy którym siedziała babcia, znalazło się niewielkie, różowe pudełko, w którym Feta trzyma wszystkie akcesoria do szycia i haftowania. Obok znalazło się kilka ubrań, które wymagały zszycia lub zacerowania. Babcia, do momentu kiedy wzrok odmówił posłuszeństwa, haftowała całymi dniami. Obrusy, firany  i  najróżniejsze ozdoby. Kiedy tylko dostała pudełeczko z przyborami i kilka rzeczy do naprawy, była w swoim żywiole.

-Że też mój syn!!! Mój syyyn… To po to ja go tak chowałam, żeby chodził w dziurawej skarpecie?! – komentowała w skupieniu na pracy babcia. W całym domu czuć było jednak wielki oddech wytchnienia.

Kiedy pewnego dnia wróciliśmy z miasta, babcia siedziała szczególnie zadowolona. Na stoliczku odłożone było różowe pudełko. Obok, równo ułożona sterta naprawionych, zacerowanych, zszytych ubrań.

-Hahaha! – zaśmiała się na nasz widok babcia. -Coś ty Jani miał za spodnie! Jak można w czymś takim chodzić? A wieczorem chętnie zabiorę się za twoje włosy i w końcu będziesz wyglądać jak człowiek! – siedząca spokojnie z rękami równo złożonymi na kolanach babcia, aż zakołysała się ze śmiechu.

Już czułam o co Oliwie chodziło. O nie…  Jani kilka dni temu kupił sobie nowe spodnie…

Wyglądał w nich świetnie! Nieco zwężane i nieco za długie w nogawkach. Pod kieszeniami miały kilka celowych wytarć i specjalnie zrobionych dziur. Za ten bardzo nowoczesny ciuszek, Jani zapłacił całkiem sporo. Ale od czasu do czasu, dobrze jest mieć coś w szafie, co jest super modne.

Oliwa z Oliwek całym korpusem przekręciła się w stronę sterty ubrań. Wyłowiła w nich owe spodnie. W pełni zadowolona z rezultatu swojej pracy  rozłożyła je, by zaprezentować dzieło w całości:

-Zobacz! Znalazłam je jak suszyły się na balkonie. Widocznie twoja mama o nich zupełnie zapomniała. Ach, te nowoczesne kobiety…

Nowe spodnie Janiego zmieniły się nie do poznania. Widać było, że Oliwa włożyła w to wiele pracy. Nogawki były mocno skrócone, tak że sięgały do końca łydki, no… odrobinę niżej. Szew w dole nogawki został  nacięty, bo po bokach babcia wszyła dwie wstawki, które powodowały, że spodnie przybrały kształt ołówków. Po przetarciach nie zostało nawet śladu. Dziury zostały dobrze zaszyte, a na każdym z przetarć znalazły się równiutko wycięte i dopasowane łatki. Spodnie wyglądały jakby miały służyć jako kostium w filmie typu „Flip i Flap”…

-Wiem, że jest ciężko, bo jest teraz kryzys… Ale mój wnuk nie będzie chodzić w czymś takim…! – dokończyła zadowolona z siebie jak nigdy wcześniej babcia.

 

 

25 myśli nt. „Nowe spodnie Janiego… sobota, 13 lutego 2016

  1. Biedny Jani! Ale też Oliwie absolutnie nie można zarzucić złych intencji…
    Na pocieszenie rzucę anegdotkę z drugiej strony. Mój Chłop był wychowywany przez samotną mamę. Jako że mama była położną w latach 60′ (okres baby boom w Polsce), dziecko często samo zostawało w mieszkaniu (teraz odebraliby prawa rodzicielce). Dziecię bardzo kochało mamusię a że miało wyobraźnię i było pracowite, często robiło jej „niespodziewajki”… Jedną z nich było dokładne zamalowanie parkietu w całym pokoju na niebiesko za pomocą ołówka kopiowego. Parkiet nadawał się do cyklinowania. Mamusia miała w tamtym czasie dwie wizytowe sukienki (w kwiatki oraz małą czarną). Pracowite dziecię, w czasie dyżuru mamuni, wycięło wszystkie kwiatki z jednej sukienki i cierpliwie przykleiło na drugą… To jest właśnie miłość! Wszystkiego dobrego w Walentynki :-)

    • Zdjęć nie będzie, bo dość szybko spodnie zostały… z bólem wyrzucone… Chyba przede wszystkim mnie najbardziej bolało, bo to ja Janiego nakłoniłam do… dość drogiego zakupu…:PP

  2. OMG… na poczatku lat 90-tych kupilam w sklepie Mody Polskiej w Rzeszowie (wtedy prowincja!) szalowa portfelowa spodnice z zakladanym asymetrycznym dolem. Niestety, spodnica byla o rozmiar za duza, a poniewaz wciaz byl to czas, kiedy sie zbytnio nie grymasilo przy zakupach, po dokladnych przymiarkach stwierdzilam, ze wystarczy ja lekko zwezic po bokach w pasie i okolicach bioder, zeby lezala jak ulal, po czym zanioslam do zaprzyjaznionej krawcowej. Malo nie umarlam, kiedy poszlam po jej odbior, bo dumna z siebie krawcowa oprocz tego co miala zrobic, sama z siebie PRZYCIELA ASYMETRYCZNY DOL DO ROWNEJ DLUGOSCI, PSUJAC TO CO BYLO W SPODNICY NAJLEPSZE, bo wedlug niej spodnica byla wadliwie uszyta! Pamietam, ze wtedy dlugo plakalam, bo spodnica nie byla tania, a ja w mojej pierwszej pracy nie zarabialam duzo, a poza tym fason byl idealny do mojej figury i w ogole ciuch byl na tyle ponadczasowy i z klasa, ze z powodzeniem moglabym go nosic rowniez dzis. Tak naprawde, to zaluje tej szmatki do teraz. A krawcowa, niestety, ale byla przyjaciolka rodziny i jakakolwiek forma odegrania sie nie wchodzila w gre…

  3. Hahaha be urazy, zabawna historia ;) avo do ich greckich tesciówek to niestety wiem co mówisz. Moja jest pomagająca i wspierająca ale strasznie wścibska. Dobrze ze mieszkamy od siebie tysiące kilometrów… Teść jest jeszcze gorszy, nic nie robi, z pilotem w ręce przed tv cały dzień. I drZemki sobie ucina a pomiędzy drzewkami- czego to on jutro nie zrobi (jutro u niego jest wieczne). On lepiej gotuje, on wszystko lepiej. Ahhhh spędziłam z Nimi miesiac w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Ostatni raz. Teraz mam ich codziennie w domu przez skype. Ani chwili spokoju z odwiecznym pytaniem „co było na obiad” – zawsze pod nosem szepcze „zupa z trupa i siekane glisty”.!!! Wiem co to teście i to Greckie. Dobrzy ludzie, prości!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>