Zajrzyj na naszą nową podstronę, by dowiedzieć się wszystkiego o ATRAKCJACH KORFU!… sobota, 18 lutego 2017

Na naszej stronie z wycieczkami po Korfu pojawiła się pewna nowość, która może bardzo ułatwić Wam organizację wakacji na Korfu. Informacji na temat najróżniejszych atrakcji na Korfu, jest wiele. Postanowiłam zebrać je wszystkie i stworzyć jedno miejsce, gdzie w formie „pigułki” będzie można dowiedzieć się wszystkiego o najważniejszych atrakcjach na Korfu.

Podstrona jest podzielona na trzy części: atrakcje ogólne, atrakcje w mieście Korfu i atrakcje dla dzieci. Znajdziecie tam informacje o najciekawszych miejscach i zabytkach, miejscach gdzie można aktywnie spędzić czas, miejscach gdzie można najlepiej zjeść czy też się wybawić.

Mam nadzieję, że dzięki tej podstronie Wasze wakacje na Korfu pod względem atrakcji – będą wystrzałowe! Żeby wejść na podstronę – klikajcie w link niżej:


http://salatkapogreckuwpodrozy.pl/pl/atrakcje-korfu/

Pozdrawiam i do zobaczenia na KORFU;D

Jak przygotować wakacje na Korfu, cz. 2: Który hotel wybrać?… wtorek, 31 stycznia 2017

Pas lotniska na Korfu. Samych miękkich lądowań!  zdjęcie autorstwa Bartka Telesińskiego

Pas lotniska na Korfu. Samych miękkich lądowań! zdjęcie autorstwa Bartka Telesińskiego

 

Dziś post na który wiem, że czeka spora ilość osób. Właśnie teraz wielu turystów wykupuje wakacje na Korfu i zastanawia się KTÓRY  HOTEL  WYBRAĆ? Jeśli zastanawiacie się nad wyborem najlepszej miejscowości, post na ten temat znajdziecie TUTAJ! Teraz natomiast czas najwyższy na wybór hotelu.

Hotele na Korfu rozsiane są po całej wyspie. Nie ma właściwie miejsc gdzie jest ich więcej lub  mniej. Są wszędzie i jest ich naprawdę ogromna ilość. Tutaj ważna uwaga! Nie sposób opisać je wszystkie. W tym poście opisane są hotele, w których najczęściej przebywają polscy turyści. Skąd zaczerpnęłam informacje o nich? Od naszych turystów, których zawsze dopytuje o ich hotele. Opisy tych hoteli to więc średnia opini naszych turystów. Jeśli jakiegoś hotelu tu nie ma – pominęłam go, bo mało o nim wiem i nie mam wyrobionego zdania. Jeśli byliście na Korfu i chcecie się podzielić swoją opinią na temat Waszego hotelu  – ja, jak i Czytelnicy będziemy bardzo wdzięczni, jeśli podzielicie się swoją wiedzą w komentarzach. Jaki jest klucz w  kolejności opisywanych tu hoteli? Zgodnie ze wskazówkami zegara! Zaczynamy więc od północy Korfu  i dalej mkniemy na wschód, następnie południe i w końcu zachód. Zaczynamy!

-

MITSIS w Rodzie. Mieści się w ścisłej trójce najlepszych hoteli Korfu. Jest naprawdę świetny. Bardzo dobre warunki. Świetne jedzenie i wspaniały widok na północne i północno – wschodznie wybrzeże. Szczególnie spodoba się osobom, które na wakacje jadą z maluchami, bo animatorzy w Mitsisie naprawdę troszczą się o najmłodszych. To bardzo dobry hotel dla rodziców, którzy w czasie wakacji chcą nieco odpocząć od swoich pociech. Jaki jest minus? Jest trochę oddalony właściwie od wszystkiego, więc poza przebywaniem w samym kompleksie hotelowym, w bliskiej okolicy nie ma właściwie nic.

GELINA VILLAGE  oraz BASILIA w Acharavi. Turyści z tego hotelu są raczej zadowoleni. Jest w nim wszystko co do szczęścia jest potrzebne. Warunki dobre, jedzenie również. Najlepiej sprawdza się dla rodzin z dziećmi, ponieważ w hotelowym kompleksie jest bardzo dobry park wodny,  w którym można się nieźle wybawić. Hotel jest na uboczu, ale spokojnie na piechotę można udać się z niego do centrum  Acharavi. Hotel ten zbiera  dobre opinie, ale zalicza też niestety sporo wpadek. Od czasu do czasu cierpi na overbooking i zdarzają się turyści, którzy dostają pokój niezgodny z tym za co zapłacili. Wtedy nie jest przyjemnie. Uwaga! Dwa hotele, czyli Gelina i Basilia, to ten sam kompleks hotelowy. Są to jedynie dwa oddzielne budynki, które stoją obok siebie.

MAREBLUE  w Agios Spirydon. Trzeba być dość wybrednym, by do czegoś w tym hotelu się przyczepić. Bardzo dobre warunki. Fajne jedzenie. I animatorzy, którzy naprawdę rzeczowo zajmują się maluchami. Ten hotel zbiera same dobre opinie. Jest jednak jeden minus, który wielu osobom przeszkadza. Poza sporym kompleksem hotelowym, w okolicy nie ma zupełnie niczego. Spodoba się więc osobom, które chcą się zrelaksować w typowym  hotelu all inclusive, ale będą z niego niezadowolone, osoby które podczas swoich wakacji chcą zaznać takiej prawdziwej Grecji – tam jej niestety nie ma.

MEMENTO w Kassiopi. Hotel jest ok. Nie zbiera opinii negatywnych, ale nie słyszę również  zachwytów. Zdecydowanie jego największym plusem jest fakt, że jest w Kassiopi –  miejscowości, która moim zdaniem jest jednym z najlepszych wyborów na wakacje na Korfu. Miasteczko jest świetne. Jest w nim wszystko co turyści potrzebują do rewelacyjnych wakacji. Kassiopi to jednocześnie taka typowa, swojska Grecja.

CORFU RESIDENCE w Nissaki. Ten hotel do ofert polskich biur podróży wszedł dopiero w ubiegłym roku. Turyści są zadowoleni. Wielkim plusem jest jeden z najpiękniejszych na Korfu widoków na morze i ciepła woda. Poza tym Nissaki, to również bardzo sympatyczna wioseczka.

PANTOKRATOR w Barbati. Z tego hotelu turyści są naprawdę zadowoleni i można go polecić z pełną odpowiedzialnością. Warunki bardzo dobre, jedzenie również. Największym plusem jest ten widok! Hotel znajduje się tuż obok najwyższego szczytu na Korfu – Pantokratora, skąd widok jest po prostu obłędny. Ale uwaga! Stanowczo odradzam ten hotel osobom starszym lub takim, które mają problem z chodzeniem. Ponieważ hotel jest umiejscowiony dość wysoko – trzeba do niego wchodzić około 10 minut po sporym wzniesieniu. Jeśli ktoś nie lubi chodzić, może być to dla niego duży  problem.

YANNIS w Ipssos. Co prawda samo Ipssos, kiedy trwa szczyt sezonu słynie z hucznych imprez urządzanych przez włoskich nastolatków. Mimo tego ten hotel wydaje się być całkiem dobrym wyborem. Nie słyszałam o nim złych opinii. Jest nieco poza główną drogą w Ipssos, gdzie mają miejsce wszystkie imprezy, więc jest całkiem spokojnie. Okolica ładna. Warunki dobre. Wszystko jest zatem ok!

MAGNA GRAECIA  w Dassia. Ten hotel ogólnie podoba się turystom, choć szału nie robi. Ma wszystko co trzeba, do niczego nie można się przyczepić. Jego minusem jest to, że nie ma zbyt dobrej plaży, natomiast wielkim plusem jest to, że znajduje się blisko miasta Korfu i ma z nim świetne połączenie. Dlatego będzie idealny, dla osób które mają ochotę na częste wypady do miasta Korfu.

LIVADI NAFSIKA w Dassia. Pokoje i warunki są przyzwoite. Natomiast jedzenie jest po prostu świetne. Najwięcej punktów ten hotel zbiera właśnie za jedzenie. Co prawda nie ma zbyt wysokiego  standardu, ale ponieważ jest to „siostra” hotelu Elea (opis niżej) można korzystać z wszystkich atrakcji dostępnych w Elea.

ELEA w Dassia. Bardzo dobre warunki i bardzo dobre jedzenie. Hotel uwielbiany przez niemieckich emerytów, których jest tam najwięcej. Jest miło i spokojnie. I z pewnością spodoba się osobom, które chcą odpocząć od małych dzieci.

TINA w Dassia. Ten hotel ma nieco niższy standard, ale mimo tego można go polecać, bo nie zbiera żadnych minusów. Płaci się nieco mniej, więc nie można się spodziewać cudów, ale jak na taką cenę, słyszę że wszystko w nim jest ok!

POPI STAR  w Gouvia. Jeden z najtańszych hoteli na Korfu. Jaki komentarz słyszę o nim najczęściej… „Trochę jak u nas za komuny…” Szczerze przyznam, że słysząc komentarze, raczej nie doradzałabym tego  hotelu. Jego plus – jest tani. Drugim plusem jest to, że jest on w Gouvii,  a tam jest całkiem sporo rozrywek. Łatwo również dostać się z Gouvii do miasta Korfu.

PARK w Gouvia. Jest to typowy hotel all inclusive średniej klasy. Jedni narzekają, drugim się podoba. Opinie są różne. Minusem jest to, że znajduje się dość daleko od plaży. Żeby  dojść do najbliższej plaży w Gouvii, trzeba przespacerować się jakieś 15 minut. Będzie dobry dla osób, które chcą udawać się do miasta Korfu i samodzielnie podróżować. Hotel Park jest znany z jednego bardzo denerwującego turystów numeru. Być może ta sytuacja się zmieni, ale jeszcze w ubiegłym sezonie lądowania polskich grup do tego hotelu odbywały się wcześnie rano. W zasadzie nie była to niczyja wina i naprawdę współczuje i personelowi i turystom. Klucze w tym hotelu zgodnie z zasadami wydawane były o 14. Do historii przeszły więc tłumy turystów,  które po przybyciu do hotelu koczowały przy recepcji z bagażami, od wczesnych godzin porannych. No cóż… Nie jest to dobry początek wakacji…

HELLINIS w Kanoni. Ten hotel, jak i wszystkie inne hotele w Kanoni, będą rewelacyjnym rozwiązaniem dla osób, które podczas swoich wakacji na Korfu chcą jak najwięcej czasu spędzić w samym mieście Korfu. Hellinis  to w miarę dobry hotel. Nie zdobywa wielkich pochwał, ale nie ma też skarg. Jeśli ktoś lubi obserwować lądujące i startujące samoloty – nie można wybrać lepiej, bo ten hotel jest tuż przy pasie lotniska. Jaki jest jego minus? Nie spodoba się osobom, które mają ochotę spędzać dużo czasu przy morzu. Obok niego nie ma dobrych plaż.

AQUALAND w Agios Ioannis. Ten hotel będzie świetny, szczególnie jeśli na wakacje wybieracie się z dziećmi. Tam naprawdę można się świetnie wybawić. Hotel znajduje się w kompleksie z aqulandem, który jest jednym z najlepszych parków wodnych w całej Grecji. Są nim zachwycone nie tylko dzieci, ale również dorośli. Ten hotel zbiera właściwie same dobre opinie. Dobre warunki i wiele punktów za bardzo dobre jedzenie. Minus? Daleko od niego do morza. Choć park wodny na takim poziomie, powinien ten brak wynagrodzić.  Wszystkiego mieć przecież nie można!

MAYOR LA GROTTA VERDE  w Agios Gordios. Jeden z głównych faworytów od ubiegłego sezonu. Niedawno przechodził generalny remont, więc tego lata w środku pachniało jeszcze malarską farbą. Ten hotel to super wybór! Standard jest bardzo wysoki. Jedzenie świetne. Dodatkowe punkty zbiera za zapierające dech w piersiach widoki i całkiem niezłą plażę. Żeby tego było mało, Agios Gordios to bardzo sympatyczne miasteczko. Więc poza przebywaniem w samym hotelu jest tam wiele ciekawego do robienia. Znajdzie się natomiast jeden minus. Z Agios Gordios nie ma dobrego połączenia do miasta Korfu. Poza tym, ważna informacja – jest to hotel, w którym nie ma małych dzieci.

PELEKAS MONASTERY  w Pelekas.  Choć nie słyszę słów wielkich zachwytów, ludzie są zadowoleni. Dobry standard, całkiem dobre jedzenie.  Ładne położenie i całkiem blisko do Pelekas, czyli jednego z najładniejszych miasteczek na Korfu, gdzie można zaznać takiej typowej Grecji. Ten hotel jest jednak postrachem dla wszystkich kierowców na wyspie. Kiedy pierwszy raz jechałam do niego samochodem, nie wierzyłam, że to dzieje się naprawdę. Ma najtrudniejszy dojazd spośród wszystkich hoteli na wyspie. Prowadzi do niego bardzo wąska, kręta droga. Sam hotel położony jest  bardzo nisko. Zjeżdża się więc ze stromego wzniesienia. Wychodzenie z hotelu do samego Pelekas, to prawdziwe wyzwanie. Na szczęście hotel posiada bus, który wywozi i przywozi gości hotelowych kilka razy dziennie.

AEOLOS w Perama. Jeden z najfajniejszych hoteli na Korfu, wart gorącego polecenia. Standard bardzo wysoki, świetne jedzenie. Hotel znajduje się dodatkowo w  pięknie zagospodarowanej okolicy, w której jest po prostu ślicznie.  Ma dobre połączenie z miastem Korfu. Ludzie z tego hotelu są naprawdę szalenie zadowoleni!

PRIMASOL w Agios Ioannis. Całkiem dobry hotel, z którego ludzie są raczej zadowoleni. Niezłe jedzenie i bardzo fajne animacje dla najmłodszych. Jest to więc kolejny hotel, który można polecać  na wakacje z dziećmi.

MESSONGHI  w Moraitika. Jeden z największych hoteli na Korfu i jeden  z najbardziej popularnych, wśród polskich turystów. Jest naprawdę wielkim kompleksem, który podzielony jest na narodowościowe sektory.  Jego standard jest średni. Mimo tego, że hotel jest tak ogromny, a jego standard nie jest zbyt wysoki, turyści z tego hotelu są zadowoleni. Dobra organizacja, sporo atrakcji i przede wszystkim – najwięcej punktów za rewelacyjne(!!!) jedzenie. Ten hotel można więc polecać.

APOLLO w Moraitika. Bardzo dobry hotel. Wysoki standard, dobre jedzenie. Nigdy nie słyszałam żadnych skarg na jego temat. Jest to jeden z bardzo już sprawdzonych hoteli na Korfu. Jedno z miejsc, które naprawdę można polecać.

AQUIS SANDY w Agios Georgios. Bardzo duży kompleks o dobrym standardzie. Jest tam wszystko co potrzebne  do typowych wakacji all inclusive w wygodnej wersji. Znajduje się przy fantastycznej plaży z jedwabiście drobnym piaskiem. Można więc polecać go osobom, dla których ważna jest piaszczysta plaża. Ma jednak dwa minusy. Poza kompleksem hotelowym w pobliżu nie ma żadnej infrastuktury turystycznej. Nie ma też połączenia z miastem Korfu. Tu ważna informacja dla osób, które poruszają się na wózkach inwalidzkich! Jest to jeden z niewielu hoteli na Korfu, który posiada specjalnie dostosowany pokój dla osób, które poruszają się na wózkach.

CAPO DI CORFU  w Lefkimi. Według wielu jest to numer jeden w ofertach biur podróży. Jeśli nie numer jeden, to z pewnością znajduje się w  ścisłej trójce. Ten hotel jest po prostu piękny. Bardzo wysoki standard z niezwykle eleganckim wystrojem, śliczną lokalizacją i fantastycznym personelem. Turyści jeśli nie są nim zachwyceni, to są zawsze ogromnie zadowoleni. Ujmując krótko. Mieszkając w tym hotelu przez tych kilka wakacyjnych dni, można poczuć się jak w wakacyjnym raju.

BLUE PRINCESS  w Liapades. Świetna lokalizacja w typowej greckiej wioseczce z fenomenalnymi widokami i rewelacyjną plażą. W pobliżu hotelu całkiem dobra infrastruktura turystyczna, ale mimo tego turyści z tego hotelu prawie zawsze są niezadowoleni. Narzekają bardzo na standard, jedzenie i obsługę. Plus więc za miejsce, natomiast wszystko co związane jest z samym hotelem bardzo tam kuleje.

PALEO ART NOUVEAU  w Paleokastritsy. Właściwie wszyscy z tego hotelu są zadowoleni. Ujmę to krótko. Hotel wymiata widokiem i samym położeniem. Po prostu nie można na Korfu wymarzyć sobie lepszej lokalizacji. Zazwyczaj goście tego hotelu od rana są w bardzo dobrym nastroju – wystarczy, że spojrzą przez okno. W okolicy wiele kawiarenek, tawern, szalenie ciekawych miejsc do zobaczenia, bo Paleokastritsa to najpiękniejsze miasteczko na Korfu. Czasami słyszę narzekania na standard. Zdarzyło się, że kilka osób nieco skarżyło się, że standard mógłby być nieco lepszy. Myślę, że samo położenie i  niewygórowana cena tego hotelu powinny wynagrodzić wszystko.

AKTI ARILLA  w Arillas.  Bardzo dobra lokalizacja w Arillas, z którego turyści zawsze(!) są zadowoleni. Przyjazne miasteczko i świetna, piaszczysta plaża. Hotel jest również dobry i nigdy nie słyszałam na jego temat złego słowa.

MIKELIS w Agios Stefanos. Podobnie jak jego poprzednik ma fajną lokalizjację. Agios Stefanos to świetny wybór, a plaża w tej części Korfu jest też bardzo dobra. Nie wiem co takiego robi właściciel tego hotelu, ale większość turystów, która mieszka w Mikelis jest zakochana w  personelu. Każdy mówi, że mieszkając tam czuje się tak jakby przez tych kilka dni mieszkał z typową, niezwykle  gościnną, grecką rodziną. Widać więc od razu, że hotel prowadzony jest przez ludzi, którzy robią to z sercem.

*

Na koniec jeszcze ważna informacja. Na Korfu ląduje coraz więcej samolotów tanich linii lotniczych. W związku  z tym ogromna ilość turystów organizuje swoje wakacje na wyspie zupełnie na własną rękę. Jest to całkiem dobry pomysł!  W ubiegłym sezonie byłam dosłownie zasypywana mailami z prośbą o doradzenie dobrych miejsc noclegowych. W związku z tym, od tego sezonu takie zaufane miejsca możemy już doradzić. Jeśli ktoś z Was jest zainteresowany wynajmem apartamentów w Paleokastritsy czy  Lakones – piszcie na mojego maila: kontakt@salatkapogrecku.pl . Te miejsca są naprawdę świetne. Paleokastristsa to najpiękniejsza miejscowość nadmorska Korfu i właśnie tam mamy godne polecenia  apartamenty. Jeśli ktoś szuka miejscówki gdzieś, gdzie może pożyć „po grecku” tak na 100%, z pewnością spodobają mu się apartamenty w Lakones, czyli typowej wiosce na Korfu, skąd widać jeden z najpiękniejszych widoków na wyspie – słynną  Bella Vista. Od tego sezonu w samodzielnej organizacji wakacji na Korfu, poza samym przelotem, możemy Wam pomóc od A do Z. Piszcie więc również z zapytaniami odnośnie wynajmu aut, transferu z lotniska lub portu nawet sporej liczby osób, czy też wypożyczenia motorówek w Paleokastritsy. Dokładne informacje przesyłam odpowiadając na Wasze zapytania w mailach.

Mam nadzieję, że  dzięki temu nowemu cyklowi Wasze wakacje na Korfu będą wystrzałowe!!!

O czym natomiast będzie następny post z tego cyklu??? Już w przygotowaniu – ranking plaż  Korfu!:D

Moje wywiady radiowe… środa, 25 stycznia 2017

 

Ze studia w radiowej "Czwórce"

Ze studia w radiowej „Czwórce”

Mój zimowy pobyt w Polsce okazał się być dość intensywny. Właśnie wróciłam z Warszawy, gdzie miałam wielką przyjemność udzielić dwóch wywiadów radiowych o Grecji i o Korfu. Nie sądziłam, że bycie w radiu i mówienie o Grecji, będzie dla mnie taką frajdą! Było naprawdę świetnie, a zobaczenie jak takie audycje powstają było szalenie interesującym doświadczeniem. Mam nadzieję, że nie jest to moja ostatnia wizyta w radiowym studio, bo ta przygoda niesamowicie mi się spodobała!

Klikając na link niżej, możecie przesłuchać mojego wywiadu dla „Radia dla Ciebie”, gdzie w audycji KOBIECY WIECZÓR opowiadam, jak mieszka mi się w Grecji i jak pracuje się na Korfu:


http://www.rdc.pl/podcast/zawsze-bardzo-mocno-podkreslam-ze-dla-grekow-pieniadze-nie-sa-najwazniejsze-posluchaj/

A tutaj możecie przesłuchać wywiadu dla radiowej „Czwórki”, gdzie w audycji DAJESZ RADĘ, rozmawiałyśmy przede wszystkim o tym jak rozkręca się własną firmę na Korfu:


http://www.polskieradio.pl/10/4339/Artykul/1719103,Dajesz-rade-23012017-1403

 

Miłego słuchania! ;D

 

Jak przygotować wakacje na Korfu, cz. 1: Wybór miejscowości… sobota, 14 stycznia 2017

fot. Jolanta Gromek

fot. Jolanta Gromek

Właściwie od samego początku prowadzenia naszej firmy z wycieczkami po Korfu, bardzo często dostaję maile z najróżniejszymi pytaniami, które dotyczą samej organizacji takich wakacji.  Pytania się powtarzają. Wpadłam więc na pomysł napisania cykly postów, w którym znajdziecie odpowiedzi na wszystkie pytania dotyczące organizacji Waszych wakacji na wyspie. Jaką miejscowość wybrać? Jaka pogoda jest na Korfu w tym i tym miesiącu? Jaki hotel będzie najlepszy? I co na wyspie można robić z małym dzieckiem? Dziś pierwszy post z nowego cyklu, czyli: Jaką miejscowość na Korfu wybrać? Zaczynamy!

Korfu jest jak na Grecję całkiem sporą wyspą. Ma 600 km2. Jej kształt jest podłużny, więc północna część w porównaniu do południowej różni się sporo. Dzięki zróżnicowaniu wyglądu wyspy, każdy znajdzie tu miejscowość idealną dla siebie. Niżej jest lista wszystkich najważniejszych miejscowości i wiosek na Korfu, w których zazwyczaj mieszkają turyści: od najlepszych, po średnie i takich od których raczej trzeba trzymać się z daleka.  Choć wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje i każdemu podobać się może co innego, mając w głowie opinie naszych turystów, myślę że udało mi się stworzyć subiektywną listę i opisy.

KASSIOPI –  to bez dwóch zdań jedna z najlepszych miejscowości na spędzenie wakacji na Korfu. Zawsze polecam ją jako miejsce nr 1 i często dostaje maile z podziękowaniami za to polecenie. Jest to największa miejscowość na północnej części wyspy. Jest tam wszystko co typowy turysta potrzebuje do szczęścia. Świetne jedzenie, kawiarnie, sklepiki turystyczne. Co jest bardzo ważne… Mimo tak dużej ilości turystów, w Kassiopi nadal zachowany jest typowo grecki klimat. W centrum znajduje się uroczy porcik. A dziesięć minut spacerem od niego jest bajeczna plaża. Plusem Kassiopi jest również świetny widok. Na drugim brzegu morza widać już wybrzeża Albanii.

PALEOKASTRITSA – zdecydowanie najpiękniejsza widokowo wioseczka na wyspie, z najpiękniejszą linią brzegową. To właśnie tam organizowane są słynne na całej wyspie rejsy po niewielkich grotach. Widoki są tam  jak z nieco podkolorowanych folderów reklamowych. Plaże należą do najpiękniejszych na całej wyspie. Znakomite tawerny i miejsca, gdzie można się wybawić. Jaki jest minus? Temperatura wody w Paleokastritsy potrafi być niska! Wioska leży przy otwartym morzu, więc woda zazwyczaj jest tam chłodniejsza.

MIASTO KORFU – wielu turystów zatrzymuje się również w mieście Korfu lub na Kanoni. To też jest rewelacyjne rozwiązanie, szczególnie dla osób które lubią w wakacje być w mieście i sobie pozwiedzać. Stara, wenecka część miasta jest na liście UNESCO, więc dodatkowa reklama jest tu zbędna. Jednak z wakacji w mieście  Korfu raczej nie będą zadowolone osoby, które chcą korzystać z morza. Co prawda miejsca gdzie w mieście Korfu można się kąpać też są, ale nie należą do najlepszych.

DASSIA i GOUVIA – te mieszczące się blisko siebie miejscowości są dość do siebie podobne. Również i tam  znajdzie się wszystko co turystom do szczęścia jest potrzebne. Na wakacje z małymi dziećmi zdecydowanie lepsza będzie Dassia, ponieważ jest tam bardzo spokojnie, a woda przy jej brzegach jest  ciepła. Gouvia spodoba się bardziej osobom nastawionym na życie nocne, bo tam można się wybawić. Plaże w obu miejscowościach raczej nie zachwycają. Jednak największym plusem Dassii i Gouvii jest świetne połączenie z miastem Korfu i dzięki temu z innymi miejscami na wyspie. Dlatego te miejscowości spodobają się najbardziej osobom, które lubią aktywnie spędzać czas, chcą podróżować i zwiedzać wyspę.  Mieszkając tam jest się przy morzu i  właściwie codziennie można miejskim autobusem udawać się na szwędanie się po mieście Korfu.

LIAPADES – wioska tuż obok Paleokastritsy, więc i tam wybrzeże i widoki będą bajeczne. W Liapades jest nieco mniej turystów, a więcej osób, które na Korfu mieszkają na stałe. Tak więc ta wioska podobać się będzie szczególnie osobom, które przez kilka dni chcą żyć „po grecku”. W Liapades jest też dość spokojnie, więc świetnie będą się tam czuć rodziny z dziećmi.

PELEKAS – miejscowość całkiem jak na Korfu spora i wygląda bajkowo. Wąskie uliczki. Typowe weneckie budynki. Tawerny, gdzie jedzą  Grecy i kafenijony, gdzie godzinami popijają szklaneczkę ouzo greccy dziadkowie. Można  pozwiedzać i napawać się fantastycznymi widokami, takimi jak ze słynnego „Tronu Kaisera”.

BARBATI   i NISSAKI – te miejscowości również są obok siebie i ich charakter jest dość podobny. Co jest ich największym plusem? Położone są w najpiękniejszej widokowo części Korfu. Północno – wschodnia część po prostu tonie w mięsistej zieleni. Dodatkową atrakcją jest widok na wybrzeża Albanii. Woda jest ciepła, a plaże są w porządku. Osoby, które tam mieszkają powinny być więc naprawdę zadowolone.

AGIOS GORDIOS – dobre  piaszczyste plaże, dobra infrastuktura turystyczna i świetne widoki  oraz jedne z najpiękniejszych zachodów słońca na całej wyspie. Miejscowość jak najbardziej godna polecenia. Osoby, które tam jadą, wracają  zadowolone.

ARILLAS,  AGIOS STEFANOS  i AGIOS GEORGIOS – trzy najważniejsze miejscowości w części północno – zachodniej. Fajne tawerny, przyjemne kawiarnie. Największym ich plusem są piękne, długie piaszczyste plaże. Te trzy miasteczka idealnie więc nadawać się będą dla osób, które uwielbiają się kąpać, leżeć na plaży lub spacerować po piaszczystym wybrzeżu.  Dodatkowo Arillas jest typową grecką wioską, więc szczególnie polecam ją osobą które podczas wakacji chcą również dotknąć takiej typowej Grecji. Co jest minusem? Trudno się stamtąd wydostać…  Jeżdżenie samochodem w tamtej okolicy, to wyzwanie na miarę Jamesa Bonda. Tamtejsze drogi są najtrudniejsze na całej Korfu. Bardzo wąskie, miejscami w złym stanie i pokręcone jak noworoczne serpentyny. Część z nich wiedzie przez bardzo wąskie zabudowania.

BENITSES, MORAIDIKA i MESSOGI – trzy główne miejscowości na południowym – wschodzie. Dużo tawern, miejsc typowo turystycznych. Co  prawda plaże są tam średnie lub słabe, ale za to woda w tej części wyspy jest bardzo ciepła. Dużym plusem tych trzech miejscowości, jest to że łatwo można się z nich udać do miasta Korfu, nawet jeśli ktoś sam chce pojechać samochodem. Wiodąca do miasta droga jest w miarę prosta. Która miejscowośc z tych trzech jest najlepsza? Bez dwóch zdań Benitses. Prócz typowo turystycznych miejsc jest tam jeszcze całkiem sporo miejsc typowo greckich. Benitses z tych trzech miejscowości jest bez dwóch zdań najładniejsza.

SIDARI, RODA i ACHARAVI  oraz AGIOS SPIRYDONAS – plaże, choć kamienisto – żwirkowate są w miarę dobre, a po wschodzniej części jest już śliczny widok na Albanię. Prócz Agios Spirydonas,  w którym nie ma absolutnie nic poza jednym hotelem, w pozostałych trzech miejscowościach infrastuktura turystyczna jest bardzo dobra. Zdecydowanie najfajniejszą z tych trzech miejscowości jest Sidari, ze względu na przepiękną formację skalną nazywaną Kanałem Miłości. Powiem jednak wprost. Prócz Kanału Miłości wartego zobaczenia w Sidari, w  Rodzie jak i Acharavi dominuje turystyczny kicz i na próżno szukać tam choć śladu po prawdziwej Grecji.  W Agios Spirydonas nie ma niczego pórcz wielkiego hotelu i plaży i bardzo trudno jest się z tej wioski wydostać, bo nawet nie zatrzymuje się tam autobus.

AGIOS GEORGIOS (Argirades)  – co prawda tamtejsza piaszczysta plaża jest bajeczna! Zawsze kiedy mamy z Janim trochę wolnego, na plażę wybieramy się właśnie w tamte okolice. Obok jest też Jezioro Korrision. Ale prócz jednego z największych na Korfu hoteli, nie ma tam absolutnie niczego. Ta  miejscowość to właściwie sam hotel – nic więcej. Również trudno się stamtąd wydostać, co dla wielu turystów jest dodatkowym utrudnieniem.

IPSSOS – całkiem fajna plaża i bajeczne wschody słońca. Jednak stanowczo nie, szczególnie od drugiej połowy czerwca, w lipcu i sierpniu. Dlaczego?  To właśnie wtedy ta niewielka miejscowości jest oblegana przez włoskich nastolatków. „Sex on the beach” to wtedy norma. Absolutnie nie udajcie się tam wtedy z dzieciakami, bo może być również niebezpiecznie. Stanowczo odradzam osobom, które cenią sobie spokój. Tę miejscowość można brać pod uwagę jedynie na początek czerwca, wrzesień i październik. Wtedy  Ipssos robi się całkiem przyjazne.

KAVOS – o Kavos chodzą legendy… Ta miejscowość to największy bubel Korfu. W 95% swoje wakacje spędzają tam brytyjscy nastolatkowie, którzy pozwalają sobie tam na wszystko co zwykle nie  wypada.  Może się spodobać jedynie młodym osobom, które na całego chcą się wyszaleć. Życie tam budzi się nocą, a idzie spać nad ranem. Normą jest, kiedy ktoś na golasa biega po ulicy. W Kavos Brytyjczycy sex potrafią uprawiać właściwie w każdym miejscu, w barach, na ulicach, na dyskotekach. Naprawdę uważajcie na to miejsce i uciekajcie z biura podróży, które chce Wam sprzedać wakacje w Kavos. No chyba, że macie w planach solidnie się wybawić…

 

Sałatka po grecku TV – odc. 18: Jak zrobić pastitsadę, czyli jedno z najpopularniejszych dań Korfu… środa, 11 stycznia 2017

Jak zawsze po Bożym Narodzeniu, w Polsce zostaje trochę dłużej, by nacieszyć się i Polską, i  rodzinką, i przyjaciółmi. I na  własnej skórze znów przypominam sobie, że zima w Polsce  potrafi dać w kość. Jest naprawdę zimno!

Choć kuchnia grecka często kojarzy się przede wszystkim z fantastycznymi rybami i owocami morza, które najlepiej smakują latem, znaleźć w niej  można również wiele potraw, które idealnie nadają się na zimę. Jedną z nich, jest jedno z trzech najsłynniejszych dań Korfu – pastitsada. Podobnie jak większość dań, które na co dzień je się na Korfu,  również i pastitsada jest pamiątką po okresie dominacji weneckiej.

Bez dwóch zdań…  I bez zbędnej kokieterii… Jest to moje absolutnie ulubione danie z Korfu! Mieszkańcy wyspy potrafią robić ją tak, że dosłownie rozpływa  się w ustach. Pastitsada jest również daniem popisowym Rexa [kliknij TU!], czyli restauracji gdzie zatrzymujemy się na przerwę obiadową podczas naszej wycieczki Miejsca Korfu. Mam poważne przypuszczenia, że pastitsada z Rexa, jest jedną z najlepszych na Korfu. Z wielką przyjemnością testuje to, kiedy tylko mam  okazję!:D

Czym jednak jest pastitsada? Każdy pojedyńczy składnik,  to niby nic szczególnego. Ale ich połączenie rodzi fantastyczne danie obiadowe, które smakuje nieco orientalnie. Podstawą pastitsady jest dobrej jakości wołowina. Potrzebny jest też makaron, który jest duży. Im większy makaron, tym lepiej. Ale to niezwykłe „coś” dają   przyprawy, w których dominuje cynamon. Co dokładnie jest potrzebne do pastitsady i jak ją zrobić? Zapraszamy Was z Janim na nasz nowy filmik kulinarny!

My, po obiedzie w Rexie:D

My, po obiedzie w Rexie:D

 

 

Przewodnik po KORFU, cz. 23 – „Tylko dla Twoich Oczu”, czyli James Bond na Korfu… piątek, 9 grudnia 2016

Lubię co jakiś czas zobaczyć Jamesa Bonda, ale przyznam się że raczej nie należę do najlepszych znawców tematu. Mogę więc tylko zacytować opinie tych, którzy na Bondzie  naprawdę dobrze się znają, że „Tylko dla Twoich Oczu” z Rogerem Moorem w roli Jamesa Bonada  (For Your Eyes Only, 1981, reż. John Glen), która nagrywana była na Korfu, jest jedną z najlepiej zrobionych części przygód agenta 007.

Z wiadomych względów  tę część Bonda  po prostu pochłonęłam. Oglądałam ją już trzy razy i myślę, że któregoś z zimowych wieczorów znów sobie ją przypomnę. Scenariusz, jak to u Bonda. Jest Bond. Jest piękna kobieta. Czarny charakter. Cały czas ktoś kogoś goni, albo przed kimś ucieka. Można przy tym zobaczyć na jakim poziomie była technologia lat 80tych. Jakimi samochodami jeżdżono. Jaka dokładnie była wtedy moda. Jaki wśród kobiet panował ideał piękna. Kto miał najlepszy głos i jaka piosenka była wtedy hitem.

Mniej więcej 70% scen z tego filmu rozgrywa się właśnie na Kerkirze. Nie można było sobie wyobrazić lepszej reklamy dla wyspy, dla której już wtedy turystyka była ważnym źródłem dochodu.  Sceny na samej Korfu zaczynają się od rejsów w Paleokastritsy. Jest kilka scen z miasta Korfu, w których widać odwiedzających wyspę turystów. Widać  monastyr Vlacherna oraz Mysią Wyspę. Kanoni w filmie wygląda dokładnie tak samo jak dzisiaj. Jest również jedna z najsłynniejszych scen pościgu, kiedy James Bond w żółtym Citroenie gna przez Arillas, gdzie drogi są najwęższe i najbardziej pokręcone na całej wyspie. Oglądając tego właśnie Bonda, można zobaczyć jak niegdyś wyglądał Achillion, kiedy było w nim kasyno. Przyznam, że uwielbiam szczególnie tę scenę. Na jednej z nich, kiedy Bond je kolacje, siedzi dosłownie metr od miejsca gdzie kończąc już wycieczkę robimy zdjęcie grupowe.

Kadr z filmu. Bond ze swoją dziewczyną na zakupach w mieście Korfu

To co jest dla Korfu najfajniesze, to fakt że na filmie zostały pokazane naprawdę wszystkie najpiękniejsze miejsca wyspy. Film ogląda się niesamowicie przyjemnie. Wypełniają go ujęcia przepełnione słońcem. Dużo w nim morza i zieleni oraz fantastycznych widoków.  W tamtym okresie lepszej wizytówki Kerkira nie mogła sobie wymarzyć. Po obejrzeniu człowiek autentycznie ma ochotę zabookować bilet na Korfu i raz, dwa lecieć  na wyspę. Mamy więc z jednej strony najepiękniejsze i najważniejsze miejsca, niesamowite widoki, ale również autentyczny obraz tego, jak wyglądali, ubierali się, zachowywali mieszkańcy Korfu w tamtych czasach.

Pierwsi turyści lądują na Korfu w latach 50tych. Te trzydzieści lat później ruch turystyczny jest już rozwinięty, ale z pewnością film zwiększa zainteresowanie wyspą.  Film szczególnie przyczynił się do rozreklamowania jeszcze innego, ważnego dla Grecji miejsca – Meteor. Do dziś trudno w to uwierzyć, ale jeszcze na początku lat 70tych nikt o Meteorach nie słyszał. To właśnie James Bond, którego sceny końcowe zostały nagrane w Meteorach faktycznie przyczynił się do rozsławienia tego niesamowitego miejsca. W znanej scenie końcowej, Bond wspina się po pionowej ścianie do jednego z monastyrów. Mamy niesamowite widoki Meteor oraz ujęcia wnętrz.

Jeśli tego lata macie w planach wybrać się na Korfu, albo chcecie przypomnieć sobie klimat wyspy – koniecznie zobaczcie „Tylko dla Twoich Oczu”. Film ogląda się naprawdę świetnie, konfrontując to co widzi się na ekranie, z tym jak Korfu wygląda ponad trzydzieści pięć lat później.

 

Z CYKLU: zacznij lekko poniedziałek – Czy istnieje uzależnienie od… morza?… poniedziałek, 14 listopada 2016

W Chomi (nazywanej również Rajską Plażą) Georgija, Spiros i Paris mieszkają latem jakieś dwa / niepełne trzymiesiące. Na dłużej nie pozwala pogoda. Ale przede wszystkim, we wrześniu Paris musi iść do szkoły. To już kilka lat temu Spiros zdecydował, że w Chomi będzie wynajmować parasole i leżaki. Na plaży latem, w środku dnia trudno o cień, więc zestaw leżak + parasolka, jest po prostu zbawieniem. Można od nich kupić również coś zimnego do picia, czy też przegryźć jakąś kanapkę. Na Rajskiej Plaży, w niewielkim sklepiku, który w zasadzie jest wielkim namiotem, Georgija sprzedaje ręcznie robioną biżuterię oraz malowane przez siebie kamienie. Uwielbia tworzyć wszystkie te śliczności. Jest zakochana w tym miejscu i  tak naprawdę to właśnie Georgija zasiała w głowie Spirosa  pomysł na mały letni biznes, który pomaga utrzymać się zimą. Pierwsze lato Paris spędził w Chomi nosząc jeszcze pieluchy. Obecnie jest on już właściwie znakiem rozpoznawalnym Rajskiej Plaży. Parisa jak i jego rodziców znacie dobrze, z naszej wycieczki Widoki Korfu [TU! sprawdzisz naszą ofertę]. Dla tych, którzy nie wiedzą o co chodzi – chciałam tylko naszkicować w wielkim skrócie. Ci ludzie  są naprawdę niesamowici. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Jak wyglądała dokładnie ich historia – o tym  jeszcze w swoim czasie.

Skończyło się lato. Paris w  bólach i mękach wrócił do szkoły. Druga klasa podstawówki, to przecież nie są już żarty! Mówiąc wprost: za szkołą nie przepada. I gdzieś po Wielkanocy, kiedy lato zbliża się wielkimi krokami, jego mama daje mu centymetr. Codziennie odcina jeden odcinek, by wiedzieć, że już niedługo znów zamieszka na Rajskiej Plaży. Będzie biegać boso po rozgrzanych kamieniach. Pływać w morzu. I godzinami gawędzić z naszymi sternikami.

Chwilę po sezonie Georgija stwierdziła, że dobrze byłoby jednak trochę zmienić otoczenie. Sprytnie zaplanowała, że połączy przyjemne z pożytecznym i wyskoczą z Korfu na kilka dni do Salonik. W Salonikach jest pewnien sklep. Mają w nim wszystko, absolutnie wszystko, co potrzebne jest do robienia ręcznej biżuterii. Pomyślała, że to co potrzebne kupi już teraz by przez całą zimę, ze wielkim spokojem i jeszcze większą przyjemnością robić swoją ręczną biżuterię. [Tak na marginesie… Biżuteria, którą robi Georgija, jest naprawdę rewelacyjna! Ja mam jej całą kolekcję. Jeśli chcecie ją zobaczyć, wejdźcie na Facebookowy profil Georgiji. Kliknij TU! Tam właściwie codziennie coś nowego. A wszystko to dostępne będzie latem na Rajskiej Plaży:D]  Chciała odwiedzić przy okazji przyjaciółkę i z całą rodziną trochę w mieście się rozerwać. Przed przyjazdem do Salonik zatrzymali się na jeden dzień, by zobaczyć również Metsovo.

-Mamo!!! Ja tu już dłużej nie mogę… – jęknął przeciągle Paris po godzinie spaceru po miasteczku.

-A co się stało? O co ci znów chodzi???

-Przecież tu nie ma… morza!!! Jak to w ogóle jest możliwe? – powiedział Paris najzupełniej poważnie.

Ani Georgija, ani Spiros nie mieli pojęcia jak odpowiedzieć na to pytanie.

-Paris! Ale my tu przyjachaliśmy podziwiać góry! – na twarzy Parisa wymalował się taki wyraz, jakby było mu ciasno i przez to bardzo niewygodnie, ale powstrzymywał się, by nie marudzić.

Paris przemęczył się cały boży dzień ziewając na każdym kroku:

-Góry… Góry… Góry… Co za atrakcje… No i co my tu będziemy robić? Po co my tu przyjechaliśmy???

Na szczęście następnego ranka dotarli do Salonik. Pierwsze co bąknął Paris po przyjeździe do miasta:

-No w końcu się doprosiłem! Trochę tu szare, ale jednak – morze. Chociaż taki  mały skraweczek! A ile jeszcze będą trwać te wasze „wakacje”??? Kiedy wracamy w końcu na Korfu???

 

Pamiętam, że kiedy byłam mała, moim wielkim marzeniem, było iść spać słysząc szum fal. Żeby mieszkać gdzieś blisko morza. Spełniło się i to na 200%. Dziś mieszkam, pracuje, podróżuje zawsze przy morzu. I też nie wyobrażam sobie nie widzieć morza przez dłuższy czas. Uwielbiam wszystko co jest z nim związane. Jego zapach. Szum fal. Sól na opalonym ciele,   kiedy latem skończy się pływać. Ryby. Krewetki. Kalmary. Ośmiornice. Białe wino z widokiem na plażę. Wszystkie bibeloty z motywem ryby, kotwicy, fali. Ubrania w stylu marynarskim. Morze, to chyba może być też takie uzależnienie…

Przewodnik po KORFU, cz. 22 – Corfu Beer, czyli fenomen piwa z Kerkiry… piątek, 28 października 2016

-(…) Po prostu pewnego dnia wpadł na pomysł, żeby warzyć piwo. Otworzyć  mały, lokalny browar, gdzie mógłby robić dobrej jakości piwo niepasteryzowane. Nie miał pojęcia jak się za to zabrać, więc wysłał swojego syna  do Bawarii, do specjalnej szkoły, gdzie uczą jak warzyć piwo. Po kilku latach młody  wrócił, przeszkolił całą załogę i tak do dzisiejszego dnia w Arillas robią najlepsze korfiańskie piwo, które jest jednocześnie najlepszym piwem w Grecji. Interes im kwitnie. Musisz jechać do Arillas, sama posmakujesz i zobaczysz. A jakbyś spotkała Thanosa, to pozdrów go ode mnie! To naprawdę fajny koleś.

*

Tę opowieść sprzedał mi podczas jednej z wycieczek  Spiros, nasz kierowca. Naprawdę wiele ciekawych rzeczy, dowiaduje się właśnie od  kierowców. Często są to informacje niesporawdzone, na pograniczu plotek. Ale po nitce do kłębka. Zawsze jak pogrzebie, to później okazuje się, że jednak było coś na rzeczy…

- (…) i mój kierowca powiedział mi, że koniecznie muszę tu przyjechać, żeby zobaczyć  interes. No i ten ojciec i jego syn, który specjalnie szkolił się w Bawarii… Przyznasz, że to miesamowita historia. – powtórzyłam bardzo dokładnie całą opowieść Spirosa jakiemuś przystojniakowi, którego znalazłam w browarze, chcąc się dowiedzieć o tym miejscu czegoś więcej. Facet stał gapiąc się na mnie, jakoś tak… lekko zamurowany:

-Właścicielem tego browaru jest mój ojciec, a tym synem, który rzekomo pojechał do Bawarii, jestem właśnie ja. – Thanos uśmiechnął się szeroko, pokazując rząd równych, białych jak śnieg zębów. – Wiesz, tylko trochę przekręcił tę historię. To nie wyglądało dokładnie tak… Ale cieszę się, że  ludzie o nas rozmawiają… To znaczy – jest o nas głośno.

Thanos opowiedział mi później dokładnie  skąd pomysł na  browar i jaką drogę przeszli z ojcem, żeby dojść do tego co już mają. Później pokazał mi cały browar i opowiedział jak warzy  się tu piwo, jakie są jego gatunki i wszystko co jest z nim związane.

Przyznam się bez bicia. Nie pamiętam nic z tego co opowiadał…  Thanos jest tak super przystojny i ma w sobie tyle uroku, że jedyne co mogłam wtedy robić, to podziwiać jego piękny uśmiech i oczy:DDD  W każdym razie, dokładne poznanie tej historii, to zawsze rewelacyjny pretekst, by do Arillas znów pojechać.

Tak na ważnym marginesie.  Thanos Kaludis  jest również odbarzony talentem muzycznym i rewelacyjnie śpiewa. Jedną z jego piosenek i  samego Thanosa możecie zobaczyć na klipie niżej:

Corfu  Beer, to szalenie ważna dla wyspy marka. Sama jestem raczej zwolenniczką win, ale kiedy tylko jestem na Korfu, bardzo często zamieniam je na to właśnie piwo, które dostępne jest tu w aż siedmiu wersjach smakowych. Jest wersja ciemna i jasna. Moja ulubiona, czyli delikatny w smaku Ionian Pilsner. Wersja z sokiem wiśniowym, cytrynowym czy też z dodatkiem imbiru. Zawsze kiedy wracamy z Korfu na ląd, zabieramy ze sobą małą skrzyneczkę. Bo choć Piwo z Korfu ma w Grecji rewelacyjną renomę, poza Kerkirą nie jest łatwo dostępne.

Co warto podkreślić to fakt, że piwo ma tylko i wyłącznie trzy miesiące daty ważności. Nie dostaniecie go w puszkach, sprzedawane jest jedynie w butelkach. Jest uwielbiane przez Anglików, którzy każdego lata tłumami odwiedzają wyspę. W jednym z angielskich rankingów Corfu Beer zostało zakwalifikowane do piątki najlepszych piw świata!

Kiedy będziecie na Korfu koniecznie (!!!) musicie spróbować tutejszego piwa. Jeśli natomiast będziecie się wybierać do Arillas (wioska w północno – zachodzniej części wyspy) możecie odwiedzić również i sam browar. W każdą sobotę w godzinach od 11 do 13.30 jest tam organizowane bezpłatne oprowadzanie po miejscu.

Już od kilku lat w październiku jest też organizowany Corfu Beer Festival. Smakowanie piw połączone z koncertami. Byłam w tym roku i było genialnie! Pod koniec straciłam rachubę ile piw wypiłam, ale o jego jakości świadczy również fakt, że następnego dnia obudziłam się bez najmnejszego śladu kaca…

Najważniejsza jest droga… niedziela, 23 października 2016

Od dwóch dni jesteśmy już na lądzie. Walizki rozpakowane. Pralka załadowana. Za chwilę pójdę na krótki spacer, a na wieczór mam w planach upiec ciasto ze śliwkami. W tym roku jeszcze bardziej nie chciało mi się wyjeżdżać z wyspy. Całe dwa ostatnie dni objeżdżaliśmy z Janim Korfu, żeby ostatni raz przed zimą spotkać się z przyjaciółmi. A i tak na odwiedzenie wszystkich nie starczyło nam czasu. Finanse, finansami. Statystyki. Przychody i wydatki. Ale to ostatnie, czyli przyjaźnie, jest dla mnie w tym momencie najcenniejsze.

Co chwilę łapię się na myśleniu, jakby to było wspaniale, gdybyśmy mogli być już z Janim na Korfu, przez cały czas razem. Gdybyśmy już mieli tam nasz dom. Gdybyśmy nie musieli wyjeżdżać na zimę. Że wtedy, to  byłoby już naprawdę wszystko super. Taka natura człowieka. Jeśli jeszcze tylko to… Jeśli tamto… To wtedy już tak na sto procent będę szczęśliwa. Błąd w myśleniu, który ja też często popełniam.  Przecież tak naprawdę liczy się nic innego jak tylko „teraz”. I droga, którą TERAZ idziemy. A sam cel jest na którymś tam miejscu. A kto wie, czy on aż tak bardzo liczy się naprawdę…

Kiedy  pruliśmy przed siebie jadąc do domu, zupełnie bez większej przyczyny zrobiło mi się prozaicznie przyjemnie. Prosta, szeroka droga. Po jednej stronie morze, po drugiej góry. Białe obłoki, sennie tańczące po niebie. Jazda samochodem, to dla mnie jedna z większych życiowych przyjemności. Uwielbiam się poruszać. Nieustannie się gdzieś przemieszczać. I tak jadąc prosto przed siebie, po raz kolejny doświadczałam tego, jak przyjemna jest sama droga.

W tym roku jestem już okrągłe pięć lat w Grecji. Kto czyta bloga od początku – wie, że nie było łatwo. Czasem nie chce mi się nawet przypominać, wolę już zapomnieć to co było dla mnie najtrudniejsze. Ale to właśnie te wszystkie najtrudniejsze doświadczenia sprawiają, że teraz jestem tym kim jestem. Jeśli wszystko co teraz mam, dostałabym od kogoś jak ładnie opakowany prezent, nigdy nie umiałabym docenić jego zawartości. Piękne, wymarzone życie, takie na 100%, w wielu jego momentach nie jest ani łatwe, ani proste czy też przyjemne. Jednak to, o co się zawalczy – jest bezcenne.

Wróciliśmy do naszego domu. Największe drzewo cytrynowe, stało przy wejściu, jakby chciało nas przywitać. Zazwyczaj, kiedy pojawiam się po kilku miesiącach nieobecności, Cytrynowy Dom potrzebuje jakiś pięciu dni solidnego sprzątania. W temacie porządków domowych, Jani jest niestety niereformowalny.

Otworzyłam drzwi. Już od wejścia poczułam delikatny zapach proszku do prania, płynu do płukania, oliwkowego mydła do mycia dywanów. Gdzieś w kompozycji tej mieszanki, pojawiła się również nuta  chloru. Mieszkanie wysprzątane było na błysk. Panował w nim niemożliwy do osiągnięcia dla mnie,  grecki nad-porządek.

Otworzyłam lodówkę. Zazwyczaj po przyjeździe były w nim trzy kromki chleba tostowego plus musztarda. Co prawda sama lodówka była pusta, ale w zamrażarce były trzy  pojemniki z napisem: „Smacznego! Mussaka;)”.

Fakt, że wyjechaliśmy z Korfu wcale jednak nie znaczy, że mam teraz wakacje. Następnego dnia czekał mnie stos maili do odpisania. Decyzje o aktualizacjach na stronie. Wycieczki, które mam teraz organizować zdalnie. I przede wszystkim redagowanie książki, by wyrobić się jeszcze przed Nowym Rokiem. Typowa sytuacja, kiedy  nie wiadomo w co właściwie włożyć  ręce.

-Jani!… W domu była twoja mama…  – spytałam retorycznie.

-No przecież ci mówiłem! Nie pamiętasz, nawet rozmawiałyście razem…

-Ach… Tak… No wiesz,  w sezonie jestem jednak trochę zakręcona. Zupełnie o tym zapomniałam…

Właśnie w tym momencie, usłyszałam  takie „klik!” w mojej głowie. Zamiast chcieć udusić Fetę, miałam ochotę ją przytulić. W mieszkaniu było domowo, czysto i tak przyjemnie. Następnego dnia mogłam odpocząć i spokojnie zabrać się do pracy.

Jak teraz wygląda moja relacja z teściową? Co zmieniło się we mnie? Jaką drogę przeszłam, że zmieniłam swoje nastawienie? Co obecnie słychać w sałatkowym domu…???  Wszystko w swoim czasie… Na szczęście teraz mam dużo czasu na pisanie…

Z CYKLU: zacznij lekko poniedziałek – Po czym w Paleokastristsy poznać, że kończy się lato?… poniedziałek, 3 października 2016

Rejs łodzą w rejonie Paleokastritsy

Rejs łodzą w rejonie Paleokastritsy

Na Korfu zielono jest zawsze. Oliwki, strzeliście pnące się do góry cyprysy czy też drzewa cytrusowe, nigdy nie tracą swoich liści. Często jest tak, że nawet w październiku całe dnie, mimo że już znacznie krótsze, są jeszcze upalne i niezwykle słoneczne.

Daję słowo. Zawsze, kiedy jestem w Paleokastritsy czuje jakbym stawała się częścią jednego z rozdziałów książki Geralda Durrella. Mimo ogromnego rozwoju turystyki, mocno w środku, Korfu chyba nigdy się nie zmienia. Jest nadal taka, jak opisał ją Durrell.

Weszliśmy do Vrachosa. Nasi turyści usiedli w zawsze przeznaczonej tylko dla nas części tawerny, gdzie widok na most i całą plażę św. Spirydona jest zawsze najpiękniejszy. Jeden wielki błękit. Każdy dostał  już swój obiad, a ja mając tę chwilę dla siebie, chwyciłam lampkę wina i zawiesiłam się w myślach, gapiąc się na połyskujące w promieniach słońca morze.

Do Vrachosa wbił Kalikas. Jedyny sternik w całej Paleokastritsy, który nigdy, przenigdy nie chodzi w butach, jakby to było odgórnie zakazane. Daję słowo! Kalikas nawet, kiedy jeździ na swoim zmaltretowanym skuterku, również jest na boso.

-Cześć Maleńka! Co słychać?! Wyglądasz, jak zawsze kwitnąco… – nie można się nie uśmiechnąć. Typowe, greckie przywitanie.

-Wszystko dobrze! Ale Kalika…! Ty masz na sobie buty! Powiem wprost… Dziwnie to wygląda… Pierwszy raz widzę cię w butach!

-Baaa… Hola Hola! Przecież przyszła jesień! Niedługo będzie zima. Moje nogi muszą się przyzwyczaić do takiego zniewolenia.

-Nigdy cię o to nie pytałam… Dlaczego, ty zawsze chodzisz na boso?

-A daj spokój z tymi butami! Z nimi  są same problemy. Tego lata miałem aż dwie pary klapek. Najpierw dostałem od żony jedną. I codziennie rano prawie się spóźniałem, bo jeden but zawsze mi się gdzieś gubił. Po miesiącu szukania dałem sobie spokój. Moja żona kupiła mi drugą parę. Na całe szczęście po kilku dniach rozwalił się w nich pasek. Powiedziałem wtedy żonie, że na tym koniec i przynajmniej latem będę chodzić, tak jak mi najwygodniej – na boso! Musisz pewnego lata spróbować, mówię ci jaka wygoda!

-No dobrze. Ale przecież tutaj jest tyle ludzi. Co chwilę widzę szkło na ziemi, jakiś ostry kapsel. A co jak coś takiego wbiłoby ci się w stopę?!

-Ależ problem… A bo to raz coś mi się takiego zdarzyło. Jak wdepnę w szkło, to se je wyjmę  i idę dalej! No, ale teraz widzisz… Powoli kończy się lato, zaczyna jesień. Za jakiś czas będzie zima. Ciężko idzie, ale muszę zacząć nosić buty, bo stopy muszą mi się przyzwyczaić. Jezu, jak mi jest niewygodnie…