Co według Greków jest w życiu najważniejsze?… niedziela, 20 sierpnia

Korfu, Rajska Plaża (Chomi)

Korfu, Rajska Plaża (Chomi)

Przyszła połowa sierpnia. Jest to najcięższy okres dla każdego, kto pracuje w turystyce. Nasila się zmęczenie z poprzednich miesięcy, a pracy jest jeszcze wiele. Jest przy tym gorąco, więc również fizycznie jest po prostu ciężko. Na dodatek u mnie natłoczyło się kilka problemów związanych z pracą. Poczułam się przy tym zwyczajnie bardzo zmęczona.

*

-… I tak właśnie to wszystko wygląda. Uwierzysz! – skończyłam opowiadać Królikowi. Właśnie odpływaliśmy z naszą grupą z Rajskiej Plaży. Patrzę na niego i oczekuję na jego twarzy choć śladu oburzenia, a później jakiejś sensownej rady.

-I na dodatek to, tamto i jeszcze to – ciągnę dalej, ale zamiast zatroskania widzę, że zaczyna się uśmiechać. Patrzy w morze, a później na mnie:

-A powiedz ty mi… Co jest dla ciebie w życiu najważniejsze?

-No jak to co… O co ty się mnie w ogóle teraz pytasz?

-O to, co jest dla ciebie w życiu najważniejsze???

Milczę chwilę, bo zbita z tropu nie mam zielonego pojęcia co mam odpowiedzieć.

-To ja ci podpowiem. Najważniejsze dla ciebie jest twój Jani, twoja rodzina, twoi rodzice, twoja siostra i twoi siostrzeńcy. Twój dom i to, co ze sobą robisz w czasie wolnym. Praca, to jest tylko(!) praca. Kasa to jest tylko kasa! Praca, czasem lepsza, czasem gorsza. Kasa, czasem jest, a czasem jej nie ma. A życie ma do siebie to, że zawsze są w nim jakieś problemy. Ale twoja praca nigdy nie powinna być dla ciebie numerem jeden. Przestań przejmować się głupotami, dzielić włos na czworo i przestaw sobie w głowie to, co jest najważniejsze. A przede wszystkim to wyluzuj! Z Janim jest dobrze, w twoim domu też. Co prawda czasu dla siebie teraz nie masz, ale jak skończy się sezon, to sobie odpoczniesz. Czyli podsumowując… Wszystko jest ok!

Też spojrzałam w morze. Kilka wdechów i wydechów. Jakie to jest proste i mądre. Czy też zauważyliście, że Grecy o wiele częściej się uśmiechają? Po kilku chwilach poczułam, jak robi mi się lżej do dobrych kilka kilogramów. Kilka dni później te wszystkie nagromadzone problemy same się rozwiązały. A wystarczyło tylko nieco zmienić punkt widzenia…

Czego nauczyłam się pracując z Grekami?… czwartek, 19 styczeń 2017

Podczas naszej wycieczki WIDOKI KORFU

Podczas naszej wycieczki WIDOKI KORFU

 

Przede mną już czwarty sezon pracy na Korfu. Trzy poprzednie były dla mnie sporą lekcją życia. Pamiętam, jak jeszcze chwilę przed ruszeniem naszej firmy z wycieczkami po Korfu w głowie miałam pełno przeświadczeń i stereotypów, które zostały całkowicie zweryfikowane w praktyce.

W moim przypadku nie sprawdziły się ani moje przeświadczenia, ani krążące stereotypy. Jak pracuje mi się z Grekami i jak dzięki tej pracy moje podejście zmieniło się na lepsze –  o tym za chwilę. Na początku jednak coś wyraźnie podkreślę…

Doskonale wiem, że wszyscy są bardzo różni i nie sposób włożyć  wszystkich do jednego worka. Zaznaczam tutaj, że opisuje mój, bardzo osobisty przypadek  i  ludzi, których sama wybrałam do współpracy. Jak pracują ogólnie rzecz biorąc wszyscy Grecy?  Z pewnością różnie. Mnie natomiast przyszło współpracować z ludźmi, którzy są najlepsi w tym co robią.

Czego więc nauczyłam się współpracując  z Grekami?

SKUP SIĘ NA TYM CO ROBISZ TERAZ!

Szczególnie na samym początku, moja praca naprawdę mnie stresowała. Często było tak, że zamartwiałam się tym co będzie jutro, pojutrze, za tydzień. To co było w tym najgorsze, to fakt, że traciłam przez to cenną do pracy energię. Grecy mają zupełnie inne nastawienie. Nie muszą czytać żadnych psychologicznych poradników, żeby wiedzieć i rzeczywiście być skupionym na chwili obecnej! Zawsze, kiedy podczas wycieczki mówiłam mojemu greckiemu kierowcy, że stresuje mnie coś co ma się stać jutro, reakcja zawsze była mniej więcej taka sama: „No ale przecież dziś wszystko jest ok! Ciesz się tym, co jest dzisiaj! Ten dzień się nie powtórzy. A jutro najpewniej zadba o siebie samo!”. Większość rzeczy działa w Grecji w jednym wielkim chaosie, w którym Grecy odnajdują się znakomicie. Wiedzą, że nie ma co zbytnio planować, bo życie nie ma w zwyczaju podążać za wyznaczonym planem. Więc podczas pracy, najmocniej jak jest to tylko możliwe trzeba skupiać się na tym co jest teraz!

ODDZIEL PRACĘ OD RELAKSU

Grecy mają fantastyczną umiejętność rozdzielania pracy i czasu wolnego. Kiedy Grek pracuje, to nie istnieje dla niego wtedy nic poza wykonywaną w danej chwili pracą. Grecy pracują zazwyczaj  intensywnie i przez to krócej. Kiedy się pracuje, robi się to na 100%. Natomiast podczas odpoczynku, jest relaks na całego i nic związanego z pracą wtedy  nie istnieje. Praca to praca, a odpoczynek to odpoczynek i tych dwóch rzeczy nie wolno mieszać. Już przyzwyczaiłam się do tego, że kiedy podczas wycieczki mamy przerwę na obiad, to kiedy dzwoni mój telefon, zazwyczaj znajdzie się ktoś kto wyrwie mi go z ręki, żebym mogła spokojnie zjeść. Przyznam, że jest to przeurocze!

ZAWSZE MUSISZ MIEĆ  CZAS DLA SIEBIE

Nawet jeśli jest szczyt sezonu,  wielu Greków dba o to, żeby mieć taki „święty” skrawek czasu dla siebie. Wolny dzień. Popołudnie spędzone na plaży. Zarwana noc w tawernie. Jest to świetne, bo przywraca trzeźwość umysłu i świadomość, że człowiek nie żyje jedynie pracą.

PRACA JEST BARDZO WAŻNA. PIENIĄDZE RÓWNIEŻ. ALE JEST SZEREG RZECZY ZNACZNIE WAŻNIEJSZYCH…

To moja  ulubiona i według mnie najważniejsza cecha Greków, z którymi pracuję. Praca i pieniądze są w życiu szalenie ważne. Ale jest szereg rzeczy, które są znacznie ważniejsze. Czas dla drugiej połówki. Czas dla rodziny i przyjaciół. Czas na spokojne zjedzenie obiadu. Na poleżenie na plaży. To jest naprawdę piękne. Rzadko kto w Grecji goni za pozycją czy też  zerami na koncie. Autentycznie. To co najpiękniejsze w Grekach i ich sposobie pracowania,  to to że na pierwszym miejscu stawiają siebie i swoją rodzinę oraz proste, codzienne życiowe przyjemności. I to jest moim zdaniem bardzo zdrowe podejście.

WYWAL EMOCJE I JEŚLI JEST PROBLEM WYKRZYCZ TO WPROST!

Grecy są niezwykle emocjonalni. Kiedy dochodzi do spięć, nikt nie owija w bawełnę, a wywala kawę na ławę. Krzyczą, walą pięściami w stół, zdarzały się sytuacje, że ktoś lądował w morzu… Może poza tym ostatnim, takie podejście uważam za bardzo zdrowe. Po prostu, kiedy coś się dzieje, nie przebiera się w słowach, tylko wywala wszystko jak kawę na ławę.

ŻYCIE TO JEDNA WIELKA PRZYJEMNOŚĆ. WIĘC I PRACA POWINNA BYĆ PRZYJEMNA

Wielu Greków posiada umiejętność wytwarzania niesamowicie przyjemnej atmosfery w pracy. Wiele razy miałam wrażenie, że pracując po prostu spędzam czas ze swoimi dobrymi znajomymi. Ciągle się śmieją. Robią sobie żarty. Niejednokrotnie kiedy pojawił się jakiś problem, pięć minut później stawał się idealnym powodem do dowcipów, z których można było leżeć ze śmiechu. Chodzi o stworzenie lekkiej atmosfery, takiej w której człowiek pracując dobrze się bawi. Powiem szczerze, że pierwszy raz właśnie z taką atmosferą w pracy miałam do czynienia  w Grecji!

Czego więc nauczyłam się podczas pracy  z Grekami? Po pierwsze, że stereotypy można schować sobie głęboko do kieszeni. Że jeśli jest się wobec człowieka uczciwym, podchodzi do niego i jego pracy  z prawdziwym szacunkiem, to każdy odpłaci się dokładnie tym samym. Trzeba zawsze rozdzielać pracę,  z czasem dla siebie. I koniecznie dbać o siebie, rodzinę i  codzienne, życiowe przyjemności. I po pierwsze!!! Że praca i kasa są ważne, ale jest w życiu długi szereg rzeczy znacznie ważniejszych…

Z CYKLU: zacznij lekko poniedziałek – Dlaczego uwielbiam pracować na Korfu?… poniedziałek, 5 października 2015

W miejscu, gdzie wychodzi się z głównego portu, tuż przy drodze, znajduje się znana w całym mieście kawiarnia Sette Venti. Robią tam naprawdę świetną kawę. Kierowca miał odebrać mnie właśnie tam, zatrzymując się dosłownie na ułamek sekundy na bardzo ruchliwej drodze. Co prawda na Korfu jeżdżą  jak w szwajcarskim zegarku, ale ja zawsze i tak lubię być te 10 minut wcześniej. Godzina dziesiąta dwadzieścia. Mam więc równe dziesięć minut. Za krótko by zamówić jeszcze kawę, ale za długo by stać już przy samej drodze, bo żar leje się z nieba.

A co mi tam! Najwyżej poproszą, żebym odeszła.

Chowam się więc pod cieniem dachu. Torbę z wszelkimi rzeczami, które „mogą się przydać”, stawiam na krześle. Plecak na stole. Stoję i wypatruję autobusu z kierowcą, którego słoneczne okulary zakrywają pół twarzy, a równy jak od linijki rząd wielkich, zdrowych, białych zębów odsłania się samoczynnie jak tylko mnie widzi.

W kawiarence robi się tłoczno, bo to taka najtłoczniejsza dla niej  godzina. Zajęte są prawie wszystkie stoliki. Kelner biega między nimi, trzymając w jednej ręce tacę pełną różności, jakby nie dotyczyło jej prawo grawitacji. Na tacy ma kilka kaw i szklanek z wodą. Podbiega i do mnie. Myślę, że pewnie za chwilę poprosi by zwolnić stolik, a ja będę musiała wyjść z przyjemnie chłodnej strefy cienia.

Na moim stoliczku ląduje jednak  szklanka z wodą, choć w zamaszystym  ruchu prawie jedna trzecia się wylewa:

-Przepraszam, ale ja nic nie będę zamawiać. Za chwilę uciekam!

-Wiem! Ale czeka cię cały dzień pracy. Napij się dziewczyno przynajmniej szklanki wody! – krzyczy, sekundę później ginąc gdzieś między stolikami.

Dziesiąta trzydzieści. Podjeżdża biały autobus. Za szybą  widzę zakrywające pół twarzy, słoneczne okulary. Chwilę później w serdecznym uśmiechu, odsłania się równy rząd białych, zdrowych, wielkich zębów Vassilisa. Tak zaczynam dzień.  Tacy są tu ludzie. I dlatego uwielbiam pracować na Korfu.

 

Cykl wakacyjny – czas najwyższy zacząć! Jak dbać o siebie podczas sezonowej pracy w Grecji?… poniedziałek, 1 czerwca 2015

     Jak co roku, na przełomie maja i czerwca, na całe lato znikają z Sałatki posty z cyklu „Zacznij lekko poniedziałek”, by ustąpić miejsca postom wakacyjnym, które również pojawiać się będą zawsze co dwa tygodnie i zawsze w poniedziałki.

    Dzisiaj pierwszy z nich! Ale trochę z innej strony… Tym razem z myślą o wszystkich tych, którzy do Grecji na wakacje nie jadą po to by odpocząć, ale po to by pracować.

    Kto w Elladzie przepracował choć jeden sezon, wie z czym to się je… Praca w sezonie letnim tylko z pozoru wydaje się lekka, łatwa i przyjemna. Rzeczywistość czasem jest zatrważająca. Bywa, że ludzie pracują nawet i do 12, 15 godzin, dzień w dzień, przez kilka miesięcy, bez nawet dnia przerwy. Na koniec września modlą się, żeby tylko skończyć, wrócić do domu i się zresetować. W tym miejscu zacytuję słowa mojego taty, który zawsze mi powtarzał:  „Zajechać się w robocie, to nie jest żadna sztuka. Pracować trzeba, wcale nie ciężko, a… mądrze!”

    Ja mam to ogromne szczęście, że sama jestem sobie szefem i nie mam nikogo nad głową. Mój czas i godziny pracy reguluję więc sama. Mimo tego, mniej więcej od czerwca do końca września, również pracuje prawie codziennie, bywa że i po 15 godzin.

    W ubiegłym sezonie taki rytm pracy był dla mnie szokiem. Do samego końca  miałam jednak  szczery uśmiech na twarzy, bo lubię to co robię, uwielbiam Korfu, a na dodatek wiem, że pracuje dla siebie. Ale w zachowaniu dobrej kondycji pomogło mi coś jeszcze. Kilka złotych zasad, które udało mi się wypracować gdzieś w okolicach środka sezonu.

    Tego lata, mój system postanowiłam jeszcze ulepszyć, żeby czuć się możliwie jak najlepiej.  Dlatego już od kilku dni nad moim biurkiem wisi kartka z 20 zasadami, które przestrzegam każdego jednego dnia.

    Moim celem jest nie tylko praca i rozwój naszej firmy. Na pierwszym miejscu stawiam zdrowie. Fizyczne jak i psychiczne. Bo kiedy w tym temacie jest ok, wszystko inne idzie dobrze! Oto i moje zasady.

CO ROBIĘ DLA SWOJEGO CIAŁA…

  1. Pierwsze i dla mnie absolutnie najważniejsze. Codziennie jem trzy pełne, zdrowe posiłki.
  2. Większość osób, które pracują w turystyce je w restauracjach i  tawernach. Świetny obiad podany na tacy jest przemiłym elementem codzienności. Ale ogromnie ważne jest by pamiętać również o zdrowych, sycących  śniadaniach i kolacjach.
  3. Mniej więcej do południa mam już zjedzony jakiś owoc. Obojętnie jaki, byle do południa! Jeśli nie owoc, to koniecznie jakaś zdrowa przekąska. Może być to garść orzechów, albo fajna kanapka.
  4. Cola, Fanta, Sprite… Nie! Nie! I raz jeszcze nie! Ze słodkich napojów gazowanych wyleczyłam się całkowicie. Zdaje się, że mija już rok odkąd ostatni raz napiłam się coli. Absolutnie mi jej nie brakuje.
  5. Miejsce napojów gazowanych, zajmuje u mnie czysta woda. Czasem wkładam do szklanki plaster cytryny, imbiru i kilka listków mięty. Takie smakowe połączenie na lato jest naprawdę fenomenalne!
  6. Nie wychodzę na zewnątrz bez filtra 50 spf, który znajduje się przede wszystkim na mojej twarzy i właściwie prawie na całym ciele. Zazwyczaj jest tak, że pod koniec września moja skóra jest bielsza niż skóra każdego turysty, który spędza na Korfu więcej niż pięć dni. Filtry słoneczne są dla mnie super ważne! Ale o tym – w jednym z kolejnych wakacyjnych postów.
  7. Podczas sezonu największy problem to czas. Czasu po prostu nie ma, a przez to śpi się znacznie mniej. Przynajmniej raz w tygodniu, wybieram jeden najbardziej luźny dzień. Zostawiam wtedy wszystko i idę spać o 23.
  8. Pamiętam o moim codziennym zestawie ćwiczeń! Co najmniej raz w tygodniu idę dodatkowo pobiegać, albo popływać.
  9. Stawiam na jak najlepsze buty. Dla mnie ideałem są kultowe już Birkenstocki. Nie ma po prostu lepszych butów na długie, całodzienne trasy.
  10. Zamieniłam torbę na ramieniu na plecak. Kręgosłup podziękował  mi za to od razu! Od teraz mam dwa ukochane plecaki. Jeden sportowy, a drugi bardziej elegancki. Nigdy się z nimi nie rozstaje!

CO ROBIĘ DLA SWOJEJ PSYCHIKI…

  1. Pamiętam, że zdrowie jest dla mnie najważniejsze. Zdrowie moje i innych. Jest to główna zasada, którą kieruję się w mojej pracy.
  2. Nad moim łóżkiem wisi „mapa marzeń”. Co to jest? To taka spora kartka, na której poprzyklejane są różne obrazki. Rzeczy, wydarzenia, uczucia, o których marzę i które osiągnę dzięki tej pracy. Kiedy  pojawia się cięższy moment, wystarczy jak tylko zerknę na to co jest na „mapie marzeń” i od razu robi się o niebo lepiej!
  3. Codziennie kontaktuje się z moją rodziną lub przyjaciółmi niezwiązanymi z pracą. To daje mi możliwość zdrowego zdystansowana się do tego, co dzieje się wokoło.
  4. Pamiętam o takich drobnych przyjemnościach, które robię dla siebie sama. Świetna kawa wypita ze spokojem. Przejrzenie jakiejś babskiej gazety, albo powolny, spacer zupełnie bez celu.
  5. Raz w tygodniu oglądam komedię. I już mam przygotowany cały zestaw pozytywnych  filmów na lato!
  6. Kiedy tylko pojawia się jakiś problem, pierwsze co robię to… głęboko oddycham. Dopiero po kilku głębokich wdechach przystępuję do akcji.
  7. Przed snem czytam. Moim ideałem jest pół godziny, ale czasami oczy same się zamykają. Ważne dla mnie by przed snem wyczyścić, uspokoić umysł właśnie dzięki czytaniu.
  8. Nie mówię nic złego na kolegów z pracy. Cokolwiek by się nie działo. Unikam rozmów, takich w których się kogoś obgaduje. To jest tak prosta zasada, a niesamowicie zmienia atmosferę pracy.
  9. Medytuję. Tak jest! Zatrzymuje się w biegu, choć na dwie, trzy minuty, by rozejrzeć się dookoła. Popatrzeć na morze. Wsłuchać w szum drzew. Powąchać coś co ładnie pachnie. I tak po prostu wyluzować.
  10. Doceniam to co mam. To ostatnie przyszło do mnie naturalnie, bo przecież z naszą firmą zaczynaliśmy zupełnie od zera. Ja po prostu niesamowicie się cieszę, że mogę mieszkać na Korfu. Że ludziom na wycieczkach tak się podoba. Że mogę pracować, zarabiać, iść do przodu, przebywając jednocześnie w fantastycznym zespole pracujących tu ludzi. Naprawdę,  każdego dnia jestem  wdzięczna za to wszystko co tu mam…